13
autor: respest
Po tym meczu jestem zły. Ale nie na Odrę, a na siebie. Że jestem takim frajerem. Że znów wykrzesałem w sobie jakieś pokłady nadziei przed sezonem, patrząc na to kto został zatrudniony jako dyrektor sportowy (przy okazji - to nie jest normalne, że mając ważny jeszcze 1,5 roku kontrakt jadę na rozmowy z innym zespołem i to nie jakimś hegemonem - albo w ten projekt wierzę, albo przy pierwszej okazji rozważam odejście), a potem kto jako trener. Że znów kupiłem karnet z nadzieję, że ten projekt wypali.
A tu dalej dno. Kolejny sezon spisany na straty. Bo nawet mimo, że matematycznie oczywiście kompletnie nic straconego, to jak widzę jak to wygląda na boisku to nadziei żadnych nie mam. Tu bije kompletny brak zgrania, brak pomysłu. Ja nie wierzę, że to są źli piłkarze - taki Gajda czy Spacil w poprzednich zespołach się wyróżniali. Ale w Opolu grają totalny piach, niektórzy wyglądają na anty-piłkarzy. I to o tyle dziwne, że można mówić o "presji, która pęta nogi" jak grasz na Camp Nou czy Old Trafford. Ale w Odrze? Opolu, które najwyższy poziom widziało prawie pół wieku temu? Przy okazji szacunek dla tych kibiców, którzy czekają z nadzieją dłużej ode mnie, mi serce pęka po tych kilkunastu latach, a co dopiero czekać na dobry sezon swojego klubu lat kilkadziesiąt...niepojęte.
Wracając do piłkarzy. To jest dno. Dośrodkowania w ręce bramkarza. Zero czytania swoich ruchów, W żadnym aspekcie nie widać progresu. Zerkałem jednym okiem na mecz teoretycznie dwóch najgorszych drużyn Ekstraklasy. I to jest przepaść. Tam potrafią wymienić choć 3-4 podania na jeden kontakt, zrobić składną akcję. Tu jak wyjdzie taka jedna na 4-5 meczów to jest sukces. Indywidualnie nie będę się rozwodził, bo każdy gra źle, ale nie ukrywam, że najbardziej boli mnie Gajda. Miał być liderem, grać nieszablonowo, przyspieszać grę, a często grę spowalnia lub się chowa. A ten wspomniany już Spacil to od początku sezonu nie pokazał choć pół akcji, która uprawniałaby go do grania wyżej niż poziom naszych rezerw.
Na koniec, wiem, że może być populistycznie, ale może właśnie na kolejny mecz wystawmy skład rezerw? Przynajmniej zgranie powinno być na jakimś poziomie. A gorzej już być nie może... (tak, wiem, pisałem tak po Miedzi, potem był Ruch, teraz Siedlce, więc za każdym razem da się kopać niżej...).
Mam wrażenie, że kibice Odry to żadni "Wikingowie Południa", a bardziej "Kibicowskie Hioby". Piłkarscy bogowie chyba upodobali sobie, żeby nas doświadczać i patrzeć ile jeszcze możemy znieść.